Greenway del torrente Morla

Przez cały tydzień prognoza pogody nas straszyła i zapowiadała weekend jakiego byśmy nie chcieli. Miało być pochmurnie i miało padać. Obiektywnie to bardzo dobrze, od kiedy mieszkamy w Bergamo liczbę deszczowych dni można policzyć na palcach jednej dłoni. Już nie raz w trakcie naszych spacerów i wycieczek zwróciliśmy uwagę, że ziemia jest tak sucha, że aż pęka.

Pierwszy raz od prawie pięciu miesięcy mieliśmy perspektywę deszczowego weekendu. Co tu można robić. Nie jest tajemnicą, że oboje po całym tygodniu siedzenia przed biurkiem w pracy mamy potrzebę wyjść na świeże powietrze.

W każdym razie po piątkowej burzy byliśmy już pogodzeni z myślą spędzenia weekendu w domu.

Jak się okazało, prognoza pogody znowu spłatała nam figla. Sobota owszem, okazała się chłodna. Do tego stopnia, że z naszego balkonu widzieliśmy śnieg na pobliskich szczytach, ale nie padało.

Trzeba było znaleźć miejsce na spacer. I to najlepiej takie w pobliży lasu bądź wzgórz, z dobrym dojazdem i nie daleko. Była już godzina 10. A to jednak zbyt późno na dalsze wyprawy zwłaszcza jak nie posiada się samochodu.

Na ratunek przyszła nam ścieżka rowerowa, która okazała się jednocześnie ścieżką zdrowia (il percorso salve) prowadzącą do lasu. Początek trasy jest około 2km od centrum miasta (Porta Nuova). Można tam podejść pieszo, podjechać autobusem nr 7 albo 9 (tym trzeba wysiąść przystanek wcześniej).

Trasa nazywa się Greenway del torrente Morla i w miejscu gdzie się kończy, zaczyna się kolejna trasa. Na szczęście w każdym momencie mogliśmy zawrócić i wrócić inną trasą do domu. Jednak na końcu ścieżki zdrowia skusił nas znak, który kierował w stronę lasu. Była to pierwsza ścieżka lasem, która nie jest jednocześnie górskim szlakiem. Idealna dla każdego zmęczonego dniem wczorajszym lub szukających czegoś na zwykły spacer. Podobnie jak ze ścieżką rowerową, można by nią iść tak długo jak tylko ma się ochotę, albo zawrócić w dowolnym momencie. My wybraliśmy zakręt, który poprowadził nas do San Vigilio.