Abbadia Lariana – Cascata del Cenghen

Ostatnio zdrowie trochę nam nie dopisało i przez niemal dwa tygodnie nie mogliśmy wyjść. Jak dorośli ludzie stwierdziliśmy, że nie powinniśmy się forsować i powinniśmy korzystać nie tylko z dobrobytu gór, ale także z wody. Wykorzystaliśmy piękny i  słoneczny dzień na nasz pierwszy plażing.

Szukając najbliższej plaży nad Como natknęliśmy się na miejscowość Abbadia Lariana. Z racji, że przy wyborze miejsca korzystamy wyłącznie z mapy oraz rozkładu jazdy transportu publicznego, nie zdawaliśmy sobie sprawy jak popularne jest to miejsce. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak zatłoczonego pociągu o godzinie 9 rano.

Widok na góry z dworca w Abbadia Lariana
Pierwszy widok po wyjściu z dworca w Abbadia Lariana
Pomost między plażami w Abbadia Lariana
  • Cały dojazd do Abbadia Lariana z Bergamo zajął nam około 1 godziny i 20 minut. Najpierw pociąg z Bergamo do Lecco (około 40 minut), spokojny czas na przesiadkę w Lecco i jeden przystanek (ok. 7 minut) do Abbadia Larina. Na dworcu w Abbadia Larina znajduje się punkt informacji turystycznej, gdzie uświadomili nas, że to tutaj okoliczni mieszkańcy zjeżdżają się na plaże w sezonie letnim. No musimy przyznać, że wcale nas to nie dziwi.
  • Z dworca na najbliższą plażę idzię się około 5 – 10 minut i prowadzi tam bardzo dobrze oznakowana droga. Już na samym początku widoki oraz klimat tego miejsca są niesamowite. Wzdłuż całego miasteczka rozciąga się kamienista plaża, w dodatku tuż za plażą znajdują parki stanowiące doskonałą miejscówkę na piknik. Póki co, nie jesteśmy w stanie zbyt wiele powiedzieć o samym miasteczku, nic poza tym, że ma dosyć rozległą, ładną plażę i to, że prowadzi z niego droga nad wodospad – Cascata del Cenghen.

 

Cascata del Cenghen

Nad wodospad prowadzi leśny szlak, z którego można podziwiać zarówno jezioro, jak i góry. Mimo średnio stromego podejścia w pierwszej części trasy, największym wyzwaniem była po prostu temperatura i wszechobecna wilgoć. Czuliśmy się jak w tropikach. Na szlak wystarczy mieć zwykłe buty sportowe i szlak nie powinien przysporzyć żadnych problemów. Ku naszemu zaskoczeniu, nasza ulubiona aplikacja mapy.cz zawiodła na dwóch polach. Nie potrafiła odnaleźć trasy nad wodospad, a gdy szliśmy z włączonym rejestrowaniem ruchu, w momencie gdy traciła zasięg po prostu robiła pauzę i nie wznawiała rejestracji.

Opuszczona koparka na łące na tle gór
Zarośnięta koparka na tle gór aby zapewnić codzienną porcje abstrakcji

  • Na szczęście, trasa jest bardzo dobrze oznaczona. Co więcej, na żadnej trasie nie widzieliśmy jeszcze tylu turystów. Mimo naszych wcześniejszych założeń, skończyliśmy na małym trekkingu, ale zdecydowanie było warto. Póki co, północne Włochy kojarzą nam się z Pizzą (specjalnie dużą literą), górami, jeziorami, a teraz również z pięknymi lasami kryjącymi wiele atrakcji 🙂
  • Samej miejscowości nie zdążyliśmy bardziej zwiedzić, spacerowaliśmy jedynie wzdłuż jeziora, a następnie wybraliśmy do Cascata del Cenghen. Zdecydowanie możemy polecić każdemu. Jest Como, są góry, są widoki. Czas z dziećmi można spędzić na plaży, a jeśli są w stanie już biegać, można iść z nimi nad wodospad. My na pewno tutaj wrócimy, przed nami jeszcze szlak Senterio del Viandente, o którym mam nadzieję, że wkrótce napiszemy więcej 🙂
Wodospad cascata del cenghen
Każde miejsce jest dobre na piknik. Nawet kamienna polna w środku lasu