Trekking sotto i 700m: Anello Monte Legnoncino

Spis treści

Jak tam trafiliśmy: Telegram

Większość naszych weekendowych wypadów planujemy z pomocą tras widocznych na mapach ce zet (mapy.cz) i zestawiamy je z trasami kolejowymi i autobusowymi z Bergamo. Istnieje jednak jeszcze równoległy świat trekkingowych grup na Telegramie, o których wspomnieliśmy przy okazji wypadu do Rifugio Parafulmine.

Grupy mają swój tygodniowy cykl życia, i zazwyczaj od niedzieli do czwartku nic tam się nie dzieje. Dopiero w czwartek po południu wszyscy zaczynają żyć zbliżającym weekendem. Wśród setek bądź tysięcy członków grup telegramowych, można wyróżnić przede wszystkim dwa rodzaje uczestników całej zabawy. Jednymi z nich są organizatorzy, wysyłający propozycje szlaków wraz z linkiem do osobnego czatu, gdzie można ustalić szczegóły. A drudzy, do których sami należymy, to ci, którzy wypatrują propozycji, które będą im odpowiadały.

Widok na Monte Legnone

Grupy mają swój tygodniowy cykl życia, i zazwyczaj od niedzieli do czwartku nic tam się nie dzieje. Dopiero w czwartek po południu wszyscy zaczynają żyć zbliżającym weekendem. Wśród setek bądź tysięcy członków grup telegramowych, można wyróżnić przede wszystkim dwa rodzaje uczestników całej zabawy. Jednymi z nich są organizatorzy, wysyłający propozycje szlaków wraz z linkiem do osobnego czatu, gdzie można ustalić szczegóły. A drudzy, do których sami należymy, to ci, którzy wypatrują propozycji, które będą im odpowiadały.


Po kilku tygodniach aktywnego obserwowania grupy, można już zacząć rozpoznawać organizatorów i innych stałych uczestników weekendowych wypadów. Mimo to, gdy dochodzi do spotkania, większość ludzi widzi się pierwszy raz w życiu, ale nie stanowi to żadnego problemu. Najzwyczajniej w świecie każdy chce spędzić weekend w górach w
miłym towarzystwie.


Tym razem moją uwagę przykuł odnośnik do kolejnej grupy o magicznej nazwie „Trekking sotto i 700m”, czyli „trekking poniżej 700 metrów”. Dla niektórych może to brzmieć niewinnie, ale wcale nie jest łatwo znaleźć grupę, która nie wybiera szlaków z 1000 metrów przewyższenia na dystansie 5 czy 6 kilometrów. Szybko okazało się, że w ten weekend mają plany jechać w okolice jeziora Como, a jeden z kierowców zaoferował nam car sharing z Lecco, do którego oczywiście dojechaliśmy z Bergamo.

Miejsce zbiórki przy Ristorante Capriol, które okazało się zamknięte

Anello Monte Legnoncino

Monte Legnoncino w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co małe monte Legnone I odnosi się do sąsiędniego szczytu Monte Legnone będącego niemal dziewięćset metrów wyżej. Natomiast anello w odniesieniu do szlaków, oznacza trasę, którą zatacza się koło, w innych okolicznościach znaczy po prostu „pierścionek”. Anello Monte Legnoncino mimo że krzyżuje się oficjalnymi szlakami oznaczonymi przez CAI Colico (Club Alpino Italiano, sekcja w Colico) sam takim szlakiem nie jest. Organizator tej wyprawy, Horacio wymyślił tę trasę na potrzebę weekendu uwzględniając dojazd i przewyższenie.

Trasę rozpoczęliśmy przy parkingu w Valvarrone, zaraz nad wioską Subiale dojeżdżając tam drogą bardzo krętą, wąską i z dużą ekspozycją. Droga na tyle wąska, że trzeba było szukać miejsc do minięcia się z samochodem z naprzeciwka. Całe szczęście, lokalni kierowcy wiedzieli co robią i byli bardziej oswojeni z charakterem drogi.

Gdy już zaczęliśmy zbierać się w umówionym miejscu, to jeszcze przed rozpoczęciem marszu byliśmy świadkami małego włoskiego dramatu. Valvarrone okazało się miejscowością widmo i jedyny budynek, który miał być restauracją był zamknięty. Pierwsze pytanie każdego kto dojechał bądź zbliżał się do parkingu brzmiało „c’e un bar?”, czy jest tu kawiarnia? I tak dopóki wszyscy się nie zebraliśmy i nie wyruszyliśmy w drogę, słyszeliśmy drobne narzekania, że to nie powinno tak być, nie móc napić się kawy z samego rana.

Ostatnia prosta na Monte Legnoncino

Trasa

Monte Legnoncino, w wolnym tłumaczeniu, znaczy tyle co małe Monte Legnone i odnosi się do sąsiędniego szczytu Monte Legnone, będącego niemal dziewięćset metrów wyżej. Natomiast „anello”, w odniesieniu do szlaków, oznacza trasę, którą zatacza się koło; w innych okolicznościach znaczy po prostu „pierścionek”. Anello Monte Legnoncino, mimo że krzyżuje się z oficjalnymi szlakami oznaczonymi przez CAI Colico (Club Alpino Italiano, sekcja w Colico), sam taki szlak nie jest. Organizator tej wyprawy, Horacio, wymyślił tę trasę na potrzeby weekendu, uwzględniając dojazd i przewyższenie.

Ze szczytu widać całe jezioro Como a w oddali widzieliśmy nawet pojedyncze wieżowce z Mediolanu unoszące się nad mgłą. Nadal z trudnością sobie uświadamiam, że z gór można widzieć miejsca oddalone nawet o ponad sto kilometrów. Niemniej, przerwę na jedzenie zrobiliśmy sobie na zawietrznej stronie wzgórza kilkadziesiąt metrów przed szczytem i staraliśmy się rozpoznać wszsytkie góy które już znamy i nauczyć się nowych. Przez lornetkę staraliśmy się prześledzić cały szlak na Monte Legnone, udało nam się nawet zobaczyć krzyż na Monte Resegone na które można wejść z Lecco. Ale moją uwagę szczególnie przykuło Monte Grignone, które widziałem już chyba niemalże z każdej strony. Próbowałem na nie wejść na koniec września zeszłego roku, ale pogoda niestety nie sprzyjała.

Przerwa na posiłek z widokime na Prealby Bergamskie
Panorama na całe jezioro Como

Alternatywne trasy

Alternatywną trasą, dużo dłuższą oraz zdecydowanie bardziej przewyższoną, jest szlak bezpośrednio z Colico. Na mapie nosi oznaczenie DOL. Decydując się na ten szlak, można zatrzymać się w Rifugio Bellano lub Rifugio Roccoli. Patrząc na wielkość schroniska, to miejsce wydaje się być dużo bardziej uczęszczane latem.

Rifugio Bellano, niestety jeszcze zamknięte o tej porze roku

Podsumowanie

Pomijając aspekt towarzyski tego wypadu, trasa okazała się bardzo przyjemna i relaksująca. Na trasie znaleźliśmy wszystko, czego oczekujemy od naszych wędrówek: zróżnicowany teren i dużo miejsc widokowych. Raczki i kijki okazały się niezbędne o tej porze roku, a na przyszłość wiemy, że powinniśmy uwzględniać ze sobą więcej wody, ponieważ dopiero na samym końcu szlaku minęliśmy małą fontannę.

Dodaj komentarz