Glasgow – Muzea

Trudno powiedzieć ile czasu spędziliśmy w Glasgow. Mogły to być cztery dni i żaden z nich nie miał konkretnego planu. Cztery dni to za mało, żeby w pełni poznać jakiekolwiek miasto, nie jesteśmy też fanami zwiedzania po to, aby odhaczyć wszystko na liście za wszelką cenę. Szukamy kilku miejsc, którym możemy poświęcić więcej czasu i nie stresujemy się czy zdążymy wszystko zobaczyć. Bo wiemy, że nie zdążymy 🙂

Kelvingrove Art Gallery and Museum

Żadna inna galeria nie zrobiła na nas takiego wrażenia jak Kelvingrove, zarówno sam budynek, jak i różnorodność eksponatów. Budynek z zewnątrz robi wrażenie bardzo przestrzennego, ale dopiero w środku widząc wiszące w środku samoloty, uświadomiliśmy sobie jak duży jest ten budynek. Żadne z nas, nie jest fanem podziwiania eksponatów poświęconych historii naturalnej czy historii starożytnego Egiptu i w tej części muzeum spędziliśmy najmniej czasu. Chociaż część poświęcona ptakom była interesująca. Żyjąc w mieście, trudno sobie uświadomić jak różnorodne potrafią być ptaki. Najwięcej czasu spędziliśmy w części z galerią sztuki (chyba tak się określa część muzeum z obrazami). Do stałych elementów ekspozycji należą m.in. dzieła Salvadora Dalliego, Moneta, Van Gougha. Może to zabrzmi pompatycznie, ale to co możemy zobaczyć w internecie, w najmniejszym stopniu nie oddaje charakteru i szczegółowości obrazu, który widzi się na żywo. Chyba że mówimy o martwej naturze albo scenach z polowania. Do nich nadal nie dojrzeliśmy.

Spitfire w Kelvingroove
Spitfire LA198 witający wszystkich odwiedzających muzeum

Ponadto, trafiliśmy na tymczasową wystawę prac Johna Byrne’a. Inaczej do tej pory byśmy nie wiedzieli jakim skarbem narodowym dla Szkocji jest John Byrne. Zrobił na nas takie wrażenie, że kupiliśmy album z jego pracami, pocztówki oraz plakat.

Niesamowite jest to, że dostęp do głównej ekspozycji w galerii jest darmowy i trudno jest nam wyobrazić sobie coś takiego w Polsce. A szkoda. Muzeum było pełne dzieci, wycieczek szkolnych, turystów z zagranicy, ale także lokalnych. Trudno jest nam wyobrazić sobie lepszy sposób na budowanie świadomości narodowej i promowania swojego kraju niż udostępnianie takich miejsc za darmo.

Riverside museum – muzeum transportu

Kolejne muzeum, które robi wrażenie swoim rozmachem. Wchodząc do środka mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się na planie filmowym. Samochody stoją na ścianach (!) jak resoraki w gablotce, a obok scenografia dawnej Brytyjskiej ulicy. Prawie każdy przydrożny sklep był otwarty i imitował różne warsztaty poświęcone różnym rodzajom transportu. Od pieszego, poprzez konny aż do imitacji stacji metra. Osobiście najwięcej czasu poświęciłem przyglądając się klasykom motoryzacji. Samochodom i motocyklom. Przyglądanie się samochodom i motocyklom – w tym historycznej Vespie – zajęło nam tyle czasu, że już nie zdążyliśmy zwiedzić statku znajdującego się za muzeum.

Może i wstyd przyznać, ale niewiele dowiedzieliśmy się z tego muzeum. Najważniejsze, że oczy się nasyciły. Przy następnej okazji muzea motoryzacji będziemy rozważali dużo bardziej poważnie.

Galeria samochodów w Riverside Museum
Galeria samochodów w Riverside Museum

Hunterian Art Gallery

Naszym pierwotnym celem było zwiedzenie Lighthouse zaprojektowane przez Charlesa Mackintosha, ale niestety podczas naszego urlopu było zamknięte. W zamian postanowiliśmy odwiedzić Hunterian Art Gallery, w której znajduje się mała galeria sztuki oraz dom Charlesa Mackintosha I jego żony Margaret Macdonald. Galeria jest częścią, którą można zwiedzić bezpłatnie natomiast żeby zwiedzić dom Mackintosha należy kupić bilet.Już na samym wejściu, Pani z recepcji powiedziała nam, że do ich galerii wrócił Rembrandt.

Podekscytowani, zaczęliśmy szukać jego obrazów. Po tym jak przeszliśmy całe muzeum, okazało się że galeria posiada tylko jeden obraz, nie robiący zbyt dużego wrażenia na pierwszy rzut oka. Jest dużo mniejszy niż większość obrazów i opisany jako jedna z prac, które siedziały raczej w szufladzie. Ale jak spojrzeliśmy z odpowiedniej odległości od razu zrozumieliśmy, co się kryje za słynną techniką światłocienia. Zdjęcia niestety nie zrobiliśmy, po prostu zapomnieliśmy. Niektóre rzeczy trzeba zachować w swojej pamięci i cieszyć się nimi, takie jakie się je zapamiętało.

Edwaert Collier - Trompe-l'Oeil, Letter Rack
Edwaert Collier - Trompe-l'Oeil, Letter Rack

Po zwiedzaniu galerii obejrzeliśmy krótki film poświęcony historii Mackintosha i Macdonald, który ostatecznie nas przekonał do kupna biletu i zwiedzenia ich domu. Nasza znajomość projektowania wnętrz zaczyna się i kończy na oglądaniu totalnych remontów Szelągowskiej, także w żaden akademicki sposób nie jesteśmy wstanie uzasadnić czemu zrobiło na nas takie wrażenie. Trudno nam uwierzyć, że mieszkanie z początków XX wieku wyglądało jednocześnie tak współcześnie i modernistycznie.

Mackintosh House
Dom Mackintoshów w Glasgow