Monte Resegone: szlak nr 1 i nr 10

Spis treści

Dlaczego Monte Resegone

Monte Resegone jest chyba najpopularniejszym szczytem w najbliższej okolicy. Od kiedy przeprowadziliśmy się do Bergamo, słyszymy o Monte Resegone niemalże za każdym razem jak wspomnimy, że lubimy chodzić po górach. W punkcie informacyjnym w Lecco była to pierwsza trasa, którą nam zaproponowali. W pracy też nie dawali spokoju pytając się ciągle, czy już byliśmy na Monte Resegone. Dlaczego w takim razie tak długo zwlekaliśmy z Monte Resegone?

Przede wszystkim podchodzimy do gór bardzo asekuracyjnie. Do tej pory nie mamy dużego doświadczenia w chodzeniu po górach. Musimy jednocześnie brać pod uwagę, że ludzie którzy chodzą po górach we Włoszech, oceniają poziom trudności gór kompletnie inaczej niż my. Trasy, które są mają w sobie elementy wspinania, są oznaczane jako trasy dla rodzin z dziećmi. Jestem przekonany, że w Polsce taka trasa miałaby inne oznaczenie, ale trzeba brać pod uwagę jak często Włosi chodzą po górach, a jak często my. Słyszeliśmy mieszane opinie o trudności szlaków na Monte Resegone, generalnie im dłużej zwlekaliśmy tym bardziej wokół Resegone narastała jakaś otoczka szczytu nie do zdobycia. Dodatkowo nie śpieszyło się nam w góry w okresie zimowym i około zimowym. Mimo, że ta pora roku jest tutaj dużo łagodniejsza niż w Polsce, czekaliśmy na pogodę, kiedy nie będzie żadnego ryzyka oblodzonego czy śliskiego szlaku.

Ostatecznie na Monte Resegone wybrałem się samemu, gdy Ania była w Polsce. Wyruszyłem z nastawieniem na taktyczny zwiad, zobaczyć jak wymagająca jest trasa. Gdyby w którymś momencie okazało się, że trasa jest zbyt wymagająca bądź warunki pogodowe nie sprzyjają, wtedy zawracam i rozważam inny szlak na kolejny raz.

Widok na Monte Resegone z Monte Barro
Monte Resegone widać niemal z każdego miejsca. Tutaj widok z Monte Barro

Transport

Transport z Bergamo jest całkiem prosty. Z Bergamo jeździ bezpośredni pociąg do Lecco, a w Lecco niedaleko dworca jest przystanek autobusowy z, którego jeździ autobus nr. 5 na Piani d’Erna / Piazzale Funiva. Piazzale Funiva to miejsce gdzie zaczyna się kilka szlaków, w tym jeden na Monte Resegone oraz jeździ kolejka (Funicolare) na Piani d’Erna.

Przy planowaniu trasy należy wziąć pod uwagę, że bardzo często jest niewiele czasu na przesiadkę z pociągu do autobusu. Dodatkowo jeszcze nigdy nie zdarzyło się nam, żeby pociąg do Lecco dojechał na czas. Zazwyczaj jest opóźnienie między pięć a dziesięć minut. Mimo wszystko do tej pory odstęp między połączeniami był dla nas wystarczający wystarczający, żeby być na czas na każdą przesiadkę.

Autobus nr. 5 nie należy do linii, które jeżdżą często. Tego dnia w godzinach popołudniowych jeździł akurat co półtorej godziny. Także wracając już ze szczytu miałem z tyłu głowy czy wracać całą trasę pieszo czy przyśpieszyć powrót kolejką. Mimo, że starałem się być zapobiegawczy, nie byłem przygotowany na to, że autobus po prostu nie przyjedzie. Jak do tej pory zdarzyło mi się to jeden jedyny raz we Włoszech. Zamiast czekać na kolejny autobus półtorej godziny, zdecydowałem się wrócić na dworzec na piechotę z nadzieją, że zdążę na wcześniejszy pociąg.

Punkt widokowy z parkingu
Już z przystanku autobusowego wyraźnie widać szczyty po drugiej stronie jeziora

Wybór trasy

Szlaków na Monte Resegone jest sporo i dają dużą elastyczność w zależności od tego ile ma się czasu, kondycji czy jakie ma się preferencje. Najszybszą opcją zdecydowanie jest start od wjazdu kolejką na Piani d’Erna. Zamiast startować z wysokości 600 m n.p.m. zaczynamy na wysokości 1300 m n.p.m. i nadal można wybierać spośród kilku szlaków na Monte Resegone. Ponadto można spędzić tam dobrze czas bez żadnych ekstremalnych wspinaczek wybierając się po prostu na spacer szlakiem Sentiero di Natura.

Najbardziej popularnym szlakiem na Monte Resegone jest szlak numer 1. Pełna nazwa szlaku to Sentiero1: Malnago – Rifugio Azzoni. Na szlak można trafić bezpośrednio z przystanku autobusowego. Zdecydowałem się przejść cały szlak od początku, głównie dlatego że miałem ochotę się zmęczyć i w mojej głowie Monte Resegone nie byłoby do końca zdobyte gdybym wspierał się kolejką. Każdy ma inne priorytety i ambicje. Także nie należy się tym sugerować w żaden sposób. Jeśli z jakiegokolwiek powodu skorzystasz z kolejki to widoki ze szczytu wcale się nie zmienią, a ceny w schronisku wyższe nie będą.

Monte Resegone szlak nr 1. Malnago – Rifugio Azzoni

Początek trasy w żaden sposób nie jest trudny technicznie. Szlak jest przygotowany i zadbany oraz zdecydowanie bardziej uczęszczany niż większość tras, które do tej pory robiliśmy. Jednocześnie, nie ma takich tłumów, żeby poczuć się przytłoczonym obecnością ludzi. Na tym etapie wyzwanie, może stanowić jedynie przewyższenie terenu. Ostatecznie cały szlak 1 ma 6 km, ale wchodzimy z wysokości 575 metrów na 1875 metrów.

Mimo słonecznego dnia, prognoza pogody dzień wcześniej zapowiadała możliwe burze. Już nie raz przekonałem się, że pogoda podaje tutaj wyjątkowo pesymistyczne scenariusze, które wcale się nie spełniają. Chociaż absolutnie nic nie wskazywało na zbliżającą się burze czy choćby deszcz, przy wyborze szlaku kierowałem się także rozmieszczeniem schronisk po drodze. Tak, aby mieć gdzie się schować, jeśli przyjdzie taka potrzeba. Na korzyść trasy numer 1 przemawia obecność w sumie trzech schronisk, które można minąć po drodze.

Pierwszym przystankiem na trasie jest schronisko Rifugio Antonio Stoppani. Równie dobrze, może to być cel podróży, żeby zatrzymać się na piwko i popodziwiać sobie widoki albo skierować się w innym kierunku. Jakiś czas temu zatrzymaliśmy się tutaj, gdy szliśmy na Monte Magnodeno. Nie powinno się też być zaskoczonym, że podczas Twojej przerwy mija Cię od kilku do kilkunastu biegaczy, którzy biegną tam gdzie Ty wchodzisz. Nie powinno się być też zdziwionym, że już niedługo będziesz widzieć ich zbiegających zanim jeszcze dobrze będziesz widzieć szczyt. To jest po prostu element krajobrazu, ludzie biegają tam gdzie Ty męczysz się ze zwykłym wejściem.

Rifugio Antonio Stoppani
Rifugio Antonio Stoppani

Kolejnym etapem wejścia, nazwałbym moment szlaku, do którego można dojść bezpośrednio z kolejki. Z punktu widzenia kondycji jest on zdecydowanie lżejszy, ale wymaga czegoś z czym się nie spotkałem do tej pory w polskich górach (być może dlatego, że nie miałem okazji tam być zbyt często). Im bliżej szczytu, tym wyżej trzeba podnosić nogi, a często nawet po prostu wspiąć się na wyższy poziom. Moim zdaniem jest to w 100% bezpieczne. Bardziej niż do wspinaczki porównałbym to do stopni, które są tak wysokie, że musisz wspierać się rękoma. Nic więcej, nic mniej. Jedyny fragment, który może stanowić duże wyzwanie dla kogoś z lękiem wysokości to krótki fragment z dużą ekspozycją. Jest to jednocześnie jedyny fragment szlaku z łańcuchem. Cała reszta trasy to kamienne stopnie, gdzie trzeba pomagać sobie rękoma. Nie ma co się zniechęcać bo widok ze szczytu rekompensuje cały wysiłek.

Szybowiec lecący nad Monte Resegone
Nie spodziewałem się zobaczyć szybowca i to akurat w momencie jak będę na szczycie trzymając telefon

Zejście. Szlak nr 10

Zejść można na wiele sposobów. Tą samą trasą, którą się przyszło, co z perspektywy czasu wcale nie wydaje się takim złym pomysłem. Via ferrata nie wchodziła w grę. Szlak 7 Anello del Resegone wydawał się zbyt długi i wolałem go zostawić na inną okazję. Planowałem zejść szlakiem 10 Sentiero delle Creste, żeby potem zejść na szlak 7. Nie było to tak oczywiste jak na początku się wydawało. W jednym momencie źle przeczytałem drogowskazy i skręciłem w trasę numer 10 zamiast iść dalej 7. Trasa 10 wygląda jak lej po lawinie i jest bardzo kamienista. Musiałem uważać na każdy krok i trudno jest mi sobie wyobrazić ten fragment bez asekuracji kijkami trekkingowymi. Na szlaku nie ma żadnych ekspozycji, ale jest dużo wysokich usypisk kamiennych po których trzeba schodzić przy asekuracji łańcucha. Z mojej strony wyglądało to jakbym spuszczał się po linie opierając się o ścianę nogami. Zdecydowanie łatwiejsza do wejścia, ale nadal wymagająca siłowo. Po drodze mijałem się z wieloma turytami, którzy jak podejrzewam wracali z równoległej via ferraty. Ostatecznie nie poleciłbym trasy numer 10 z jednego powodu. Są inne trasy, które oferują dużo więcej widoków i prawdopodobnie są dużo bardziej przyjemne.

Widok na szlak Sentiero delle Creste
Zejście z Monte Resegone szlakiem nr 10 Sentiero delle Creste
Większość szlaku jest stroma z usypanymi kamieniami. Gdyby nie kije trekkingowe jest spora szansa, że skręciłbym kostkę albo kolano
Łańcuchy na kamienistym szlaku nr 9
Zejścia o wysokości kilku metrów były najtrudniejsze i jednocześnie najbardziej satysfakcjonujące

Podsumowanie

Monte Resegone polecam każdemu, trasa jest wymagająca, ale jednocześnie wiele sposobów żeby wejść na szczyt i można wybrać szlak dostosowany do swoich umiejętności. Dużo ludzi wchodziło w obuwiu sportowym z grubą podeszwą i uważam, że o tej porze roku to było ok. Natomiast poza biegaczami niemal każdy miał ze sobą kijki trekkingowe i uważam że jest to niezbędna rzecz którą powinno się mieć ze sobą.