Schronisko fratelli Calvi – nasz pierwszy trekking

Spis treśći

Plan

Pierwszy raz od dawna mieliśmy okazje zostawić z kimś Okruszka, także nie mogliśmy odpuścić okazji. Trzeba było gdzieś pojechać. Ograniczenia były takie jak zwykle – wyłącznie transport publiczny. Już wiemy, że z Bergamo jest autobus, który dojeżdża do Piazza Brembana, pozostawało wymyślić co dalej. Po godzinach poszukiwań połączeń i noclegów wybraliśmy Carone, schronisko fratelli Calvi, schronisko Laghi Gemelli, Lenna i powrót. Wyszliśmy ze swojej strefy komfortu i musieliśmy uwzględnić jeszcze pewien czynnik losowy w postaci łapania stopa, ale nadal wyglądało to na najatrakcyjniejszą opcję.

Śpiący-Okruszek
Po raz kolejny korzystamy z okazji, udostępniamy mieszkanie w zamian za opiekę na Okruszkiem

Transport

Dla niezmotoryzowanych to kwestia, która zajmuje dużo czasu i wymaga sporo precyzji. Co prawda mapy Google działają całkiem dobrze, ale gdy trzeba wziąć pod uwagę transport autobusami, które jeżdżą kilka dni w tygodniu i jeszcze pojawia się święto narodowe, wtedy trzeba znaleźć coś bardziej wiarygodnego. Na szczęście udało nam się znaleźć aplikacje Arriva MyPay.

Arriva MyPay to aplikacja lokalnego operatora autobusowych połączeń międzymiastowych, umożliwia szukanie połączeń międzymiastowych oraz kupno odpowiedniego biletu. Bardzo poszerza nasze możliwości podróżowania.

Piazza Brembana

Małe miasteczko, które póki co w naszych oczach wygląda jak przesiadkowo na autobusy, które jadą jeszcze dalej. Prawdopodobnie wrócimy tutaj spróbować przejść się nad rzekę albo wejść na Monte Ortighera. Na szczęście włoskie standardy nas nie zawiodły i zaraz obok dworca autobusowego znajduje się kawiarnia, z której można wypatrywać kolejnego autobusu.

Dworzec-autobusowy-w-piazza-brembana
Dworzec jak dworzec. Znajduje się w centrum i na szczęście trudno go nie zauważyć.

Carona

Tutaj już widzimy, że jesteśmy w miejscu które Włosi nazywają górami. Widać od razu po budynkach, które już nie mają pomarańczowo brązowej dachówki, dachy są bardziej strome, a domy drewniane. Poczuliśmy się jakbyśmy przenieśli się w górską miejscowość w Polsce, z tą różnicą, że na ulicach słyszeliśmy wyłącznie język włoski, a na stołach widniały same aperole. Miejsce wielokrotnie polecane nam przez Włochów. Podkreślali, że jest to typowo wypoczynkowa miejscowość dla Włochów lubiących chodzić po górach. Nie usłyszeliśmy ani razu żadnego obcokrajowca. Z Carony zaczyna się kilka szlaków i wygląda na dobre miejsce, w którym można zatrzymać się na kilka dni, albo zacząć swoją podróż tak jak my to zrobiliśmy.

Schronisko fratelli Calvi - trasa 210

Pierwotnie mieliśmy wybrać się do schroniska Laghi Gemelli, ale przez to, że szukaliśmy noclegu na ostatnią chwilę, to schronisko fratelli Calvi było jedynym schroniskiem z miejscami w rozsądnym dla nas zasięgu. Z Carony prowadzą tam dwa główne szlaki, każdy po około 9 km.

My wybraliśmy trasę 210, wydawała się nieco lżejsza niż alternatywna droga. Nie spodziewaliśmy się tylko, że większość trasy jest właściwie drogą przystosowaną do transportu samochodowego. Na szczęście mimo środku sezonu urlopowego, minęły nas tylko dwa samochody z zaopatrzeniem dla schronisk i kilkoro rowerzystów. Na widoki nie mogliśmy narzekać, a biorąc pod uwagę trasę kolejnego dnia dobrze, że wybraliśmy taki szlak na rozchodzenie się.

Szlak-210-z-Carony-do-Rifugio-fratelli-Calvi
Tak wygląda początek trasy do schroniska. Całą trasa ma podobny poziom nachylenia. Trudno uwierzyć, że wchodzi się 1000 metrów do góry.
Schronisko fratelli Calvi
Rifugio fratelli Calvi

Samo schronisko znajduje się w absolutnie przepięknym miejscu. Przy samym schronisku jest jezioro, przy którym kilka osób rozbiło się z namiotami, po drugiej stronie wypasające się krowy i konie, a wszystko otoczone górami wyższymi o kilkaset metrów.

W schronisku poznaliśmy sporo osób, którzy szli aż do Pizzo Coca, ponad 26 km dalej i zamierzali wracać podobną trasą. Trasa wygląda bardzo zachęcająco, ale my potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby się wdrożyć w górskie wędrówki .

Łyżką dziegciu było wyżywienie w schronisku. Postanowiliśmy zarezerwować nocleg razem z obiadokolacją i śniadaniem. Jedzenie było bardzo dobre, tego nie można umniejszać. Ale pierwszy niesmak pojawił się gdy dla niejedzących mięsa było jedno danie mniej. Pierwszym daniem było risotto serowe, drugim gnocchi z mięsnym sosem (tutaj nie pojawiła się alternatywa wegetariańska), trzecim polenta. Śniadanie w bardzo włoskim stylu składało się ze świeżego pieczywa, wielu słodkich dodatków do niego i kawy. Wbrew pozorom można było się najeść. Natomiast samo wyżywienie kosztowało nas 25 euro za osobę i uważam, że za coś takiego jest to zdecydowanie za dużo.

Schronisko Laghi Gemelli - trasa 213

Ze schroniska wyszliśmy około godziny 7 rano w kierunku Rifugio Laghi Gemelli szlakiem 213. Według drogowskazów, trasa miała zająć około 4 godzin. Nam zajęła 6. Nadal nie wiemy czy to z powodu naszej kondycji, plecaków, zmęczenia dnia wczorajszego, zatrzymywania się, żeby podziwiać widoki. Niewiadomych jest wiele, ale prawie zawsze trasa zajmuje nam więcej czasu niż sugeruje to znak. Trasa bardzo przyjemna i warto wyjść rano. Łatwiej jest pokazać na zdjęciach jak wygląda trasa niż ją opisać. Warto jednak wspomnieć, że mimo relatywnie niskiego poziomu trudności szlaku, są fragmenty trasy, które mogą wywołać lęk wysokości.

Schronisko-Laghi-Gemelli
Zdecydowanie bardziej tłoczne schronisko, masa ludzi z psami na weekendowym spacerze

Lenna i powrót do Bergamo

Ze schroniska znad jeziora Gemelli musieliśmy jeszcze dotrzeć do „Capovalle – Mezzeno”. Miejsce parkingowe gdzie wiele osób zaczyna swoją jednodniową wycieczkę do schroniska Laghi Gemelli i z powrotem. Był to dla nas najbardziej wymagający fragment trasy, ze schroniska musieliśmy wejść jeszcze ponad 100 metrów na górę, żeby przejść przez Passo di Mezzeno pomiędzy dwoma szczytami. Po całym dniu wędrówki strome zejście było dla nas najtrudniejszym momentem trasy. Mieliśmy za sobą już ponad 11 km z plecakami. Jednym z najbardziej niesamowitych elementów chodzenia po Alpach są wyłaniające się kolejne góry, zaraz po tym jak już wejdziesz na jedno wzniesienie. Wydaje się, że one nigdy się nie kończą.

Szlak-z-Riffugio-Laghi-Gemelli-do-parkingu-1
Człowiek wchodzi na jedno wzgórze czy górę a tam na horyzoncie zamiast miast czy pół upranych, kolejne góry

Jak już zeszliśmy, przyszła pora na największą niewiadomą wyjazdu. Czy złapiemy stopa czy nie. Na szczęście okazało to się łatwiejsze niż się spodziewaliśmy. Technicznie rzecz biorąc podchodziliśmy po prostu do ludzi i pytaliśmy się, czy mogą nas odwieźć. Skuteczność wyszła 50/50. Jedna para powiedziała, że nie ma sprawy tylko chcą się jeszcze przejść 10 minut do domku obok i już nie wrócili xD. Natomiast kolejna para, którą zaczepiliśmy okazała się niezmiernie miła i bardzo pomocna. Mimo, że zatrzymywali się we wcześniejszej miejscowości Roncobello, specjalnie dla nas pojechali dalej tylko po to, by odstawić nas pod hotelem. Następnego dnia poszliśmy już prosto na dworzec autobusowy. Nie było już mocy na zwiedzanie Piazza Brembana.

Hotel Panoramico w Lennie
Hotel w któym spaliśmy nazywa się"Albergo Panoramico". Prawie każdy hotel mógłby tak się nazwać i wcale by nie skłamał.

Posłowie

Bardzo dobrze, że nie zdecydowaliśmy się na dłuższą trasę. Mimo wielu stron i książek, mówiących jak należy się przygotować na podróż po górach, widzimy po sobie, że trzeba jednak tego nauczyć się na sobie i wyczuć swoje możliwości. Tyczy się to zarówno wytrzymałości fizycznej, nauki planowania tras oraz umiejętności pakowania i decydowania co jest potrzebne a co nie.

Mimo, że trasa była piękna i bardzo satysfakcjonująca, byliśmy naocznymi świadkami klęski żywiołowej wywołanej suszą. W Lombardii był rekordowo gorący rok, w górach nie było prawie w ogóle śniegu zimą i było widać to jeziorach. Idąc w stronę Rifugio Laghi Gemelli mija się Giro dei cinque laghi. Jeziora stworzone sztucznie przez wybudowane tamy, które zasilają elektrownie wodną. Z powodu ciągłej suszy, w porozumieniu z władzami woda z jezior została spuszczona po to, aby rzeka Adda nie wyschła.

Wysuszone-jezioro
Jedno z wielu wysuszonych jezior na szlaku

Wskazówki na przyszłość

  1. Schroniska rezerwować z odpowiednio dużym wyprzedzeniem. Przy rezerwacji należy od razu zwrócić uwagę, że wolałoby się prywatny pokój. Później mogą być dostępne łóżka wyłącznie w pokojach wieloosobowych.
  2. Na pierwszą noc w schronisku nie warto kupować opcji z kolacją i śniadaniem. Naszym zdaniem nie jest to warte swojej ceny. Na pierwszy dzień można wziąć ze sobą odpowiednio więcej prowiantu. Ewentualnie na kolejne noclegi można rozważyć opcje z posiłkami w schronisku.
  3. Warto mieć ze sobą filtr do wody. Woda jest ciężka. Noszenie dużych ilości wody też. Często po drodze można spotkać kraniki z wodą. Dużo ludzi pije wodę z nich bezpośrednio. Ale już nie raz słyszeliśmy o turystach, którym woda rozstrajała układ pokarmowy przez pierwsze dni.
  4. Czołówka – mieliśmy latarki, ale jednak czołówka byłaby dużo bardziej wygodna, żeby przejść się nad jezioro wieczorem.
  5. Nie warto brać nabiału do plecaka. Masło orzechowe i dżem sprawują się dużo lepiej na kanapkach.
  6. Mieć zawsze ze sobą jakąś marchewkę dla koników, krówek albo osiołków.